"Jestem za tym, by psy mogły chodzić do galerii", czyli o nowej wystawie w Sopocie

Gabriela Pewińska
Gabriela Pewińska
Udostępnij:
- Gryzia dobrze czuła się wśród obrazów, bo moje mieszkanie zawalone jest obrazami, a więc była to przestrzeń jej bliska. Uwiecznił nas mój przyjaciel malarz Łukasz Huculak. Pokażę ten obraz w Sopocie. Psy towarzyszyły mi w całym moim życiu i to im dedykuję tę wystawę - mówi Bogusław Deptuła, kurator wystawy „My i psy, psy i my” w Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie.

Pan ma psa?

Miałem. Gryzia odeszła dwa lata temu.

Gryzia?

Miała krzywy zgryz, wystającą dolną szczękę.

Na wystawę „My i psy, psy i my” można będzie przyjść do Państwowej Galerii Sztuki z własnym psem...

Wielokrotnie bywałem z Gryzią w PGS.

Z pewnością znała się na malarstwie...

Jestem za tym, by psy mogły chodzić do galerii, uważam, że często potrafią zachowywać się lepiej w przestrzeni sztuki niż ludzie. Niestety, panuje stereotyp: jak kultura, to nie natura. Dlatego zwykle psom do galerii wstęp wzbroniony. Na wystawie zaprezentowany zostanie obraz - manifest Pawła Susida, ma 3 i pół metra długości. Napis na nim umieszczony głosi: „Swoich milusińskich zostawiamy na zewnątrz”. Jest w tym stwierdzeniu fałsz, bo skoro milusińscy, to dlaczego nie zapraszamy ich do środka? Nasze podejście do zwierząt jest fałszywe w wielu aspektach. Pisząc tekst do katalogu tej wystawy, zwróciłem uwagę na dwuznaczność naszej postawy wobec psów. Gdyby przyjrzeć się tej relacji, to okazuje się, że pies w kulturze ma raz bardzo dobre, innym razem bardzo złe konotacje. W kulturze starożytnej Grecji i Rzymu pies stał wysoko w hierarchii, ale już w krajach Dalekiego Wschodu... kończy na talerzu. Nie jest przyjacielem, a pozycją w menu. Kiedy przyjdą Państwo na naszą sopocką wystawę, warto się nad tym zastanowić, zrobić sobie rachunek sumienia.

Jak pokazywany jest pies w sztuce? Są ważne obrazy z psem w roli głównej?

Paradoksalnie są bohaterami największych arcydzieł malarstwa europejskiego. Na obrazie van Eycka „Małżeństwo Arnolfinich” na pierwszym planie jest mały kudłaty pinczerek. Na najsłynniejszym obrazie Velázqueza „Las Meninas”, czyli „Panny dworskie”, też widać śpiącego piesia. Na słynnym fresku Piera della Francesca przedstawiającym Sigismondo Pandolfo Malatestę z 1451 roku włoskiemu księciu towarzyszą dwa charty, jeden biały, drugi czarny. Kiedy przeglądałem katalog zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie, skąd wypożyczamy najcenniejsze obrazy na wystawę, okazało się, że motyw psa pojawia się co rusz, ale w innych kolekcjach też jest ich wiele. Choćby wspaniały wyżeł na obrazie „Dzieci” Matejki ze zbiorów lwowskiej galerii, pokazywanym już w Sopocie dwukrotnie. Zaprezentujemy obraz Jacka Mierzejewskiego „Umarlak”, gdzie na pierwszym planie jest czarny terier, zresztą pies Mierzejewskich. Ów obecny jest także na portrecie żony artysty zatytułowanym „Portret żony z Pusią” z 1919 roku, jak można przypuszczać, ów piesek był dla malarza bardzo ważny. Motyw psa w sztuce to, oczywiście, nie tylko malarstwo, to też grafiki, tkaniny, sztuka użytkowa, porcelana, medale, półmiski, dzbanki... To temat w sztuce niewyczerpany. Rzekłbym - totalny.

Zobaczymy na sopockiej wystawie płótno Olgi Boznańskiej. O jej dziele „Śpiący pies” ktoś powiedział: „Ten pies jest wyjątkiem, bo artystka dla niego musiała zmienić swój sposób pracy (…) psa trzeba było namalować szybko”.

Ów piękny obraz należy do zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie, ale ponieważ wisi na galerii, nie mogliśmy go sprowadzić do Sopotu. Mamy za to jej autorstwa portret malarki Zofii Kulaszyńskiej z pieskiem Olgi Boznańskiej, który się nazywał Qui-Qui, czyli kwi-kwi. Dodajmy może przy tej okazji, że Boznańska bardzo lubiła zwierzęta i chętnie się nimi otaczała. Przyjaciel malarki Maciej Samlicki wspominał: „Boznańska kochała bardzo wszystkie zwierzęta - z pewnością, gdyby miała swój dom, wypełniłaby go od piwnicy do strychu różną zwierzyną. W obcem domu tego nie mogła zrobić - więc ograniczyła się do kanarka, pieska i myszek”.

Pies w sztuce zaistniał mocniej niż kot?

Pies jest oficjalny, mówi o statusie osoby portretowanej, o jej randze. Może podkreślać wysoką pozycję portretowanego. Kot w sztuce to prywatność, intymność. Na marginesie, w lutym, w muzeum Manggha w Krakowie zostanie otwarta wystawa poświęcona kotom. Ogromna! Ale i nasza niewiele mniejsza, to ponad 80 obrazów, 60 artystów! Głównie sztuka polska.

Na które z dzieł powinniśmy zwrócić szczególną uwagę?

Bardzo ciekawe są dwa obrazy z Muzeum Narodowego w Warszawie. To pod wieloma względami najcenniejsze dzieła tej ekspozycji. Wspomniany „Umarlak” Jacka Mierzejewskiego, ale ciekawe jest też płótno malarza okresu międzywojnia Jana Skotnickiego, portret z żoną i dwoma białymi szpicami. Dzieło mało znane. Zaprezentujemy też pewien siedemnastowieczny włoski obraz, który po raz pierwszy zostanie pokazany tak szerokiej publiczności. To tajemnicze dzieło przedstawiające grającego na fujarce pastuszka, któremu towarzyszy pies. Wiąże się z nim pewna anegdota. Otóż szykując tę wystawę, spotkałem się z dr Grażyną Bastek z Muzeum Narodowego, która specjalizuje się w badaniu technik dawnych mistrzów. Podczas rozmowy na temat wspomnianego dzieła dokonała ona tzw. atrybucji, termin oznacza przypisanie dzieła sztuki o nieznanym autorstwie konkretnemu artyście. Obraz, o którym mowa, był kiedyś zapisany w księgach inwentarzowych jako obraz Francesco Londonio, osiemnastowiecznego mediolańskiego malarza głównie zwierząt i scenek wiejsko-rodzajowo-pasterskich. Dr Bastek owo dzieło wydawało się starsze, a styl, w jakim zostało namalowane, nie bardzo pasował jej do sposobu malowania Londonio. W trakcie naszej rozmowy zaczęła przeglądać obrazy rzymskiego caravaggionisty Tomaso Salliniego tworzącego bezpośrednio pod wpływem Caravaggia, artysty, który żył i tworzył w Rzymie w tym samym czasie. Okazało się, że rzeczywiście to obraz o sto lat wcześniejszy niż zakładano! Jest pięknie zakonserwowany, oprawiony w zjawiskową ramę. Zasługuje na pełne uznanie. To w pewnym sensie muzealna rewelacja!

Naszą uwagę z pewnością przyciągnie obraz Giovanniego Battisty Tiepolo.

To wielkiej sławy osiemnastowieczny rokokowy malarz wenecki. Pokażemy jego „Ostatnią wieczerzę”, widzimy tu scenę Eucharystii i... psa pod stołem ogryzającego kość. To charakterystyczne dla sztuki tego czasu. Gdy nastrój powagi i wzniosłości zostaje przełamany przez inny, nad wyraz przyziemny motyw.

Picasso na pewno przyszedłby ze swoimi psami na wystawę do PGS. Był oszalały na ich punkcie.

Z pewnością by się pojawił! Ze swoim słynnym jamnikiem Patkiem przybyłaby i Teresa Pągowska. Do jamników miała słabość. W książce, która jest summą wiedzy o psach tej rasy w świecie kultury, czyli „Jamnikarium”, Agata Tuszyńska pisze o jej psach. Ale i o jamniku Jerzego Waldorffa Puzonie czy o pupilu prof. Marii Poprzęckiej, która napisała bardzo osobisty tekst do katalogu wystawy. Inspiracją była dla niej wizyta na cmentarzu dla zwierząt domowych w miejscowości Nowy Konik pod Warszawą. Pani profesor zwraca uwagę, że to miejsce to przejaw czystej miłości ludzi do zwierząt. Tu manifestujemy ją, okazujemy wdzięczność, tym samym odwzajemniając uczucie, którym byliśmy obdarzeni. Miłość ludzi do zwierząt, które są z nami na dobre i na złe, to jedna z największych naszych cnót.

Gryzia dobrze czuła się wśród obrazów?

Czuła się dobrze wszędzie tam, gdzie ja byłem. To pies, który był nieustannie wpatrzony w swego pana. Gdy w galerii, gdzie wieszaliśmy obrazy, mogła mieć mnie na oku, czuła się świetnie, kładła się, nawet przysypiała, ale wystarczyło, że na chwilę zniknąłem z jej pola widzenia, już okazywała zaniepokojenie, nerwowość. Gryzia dobrze czuła się wśród obrazów, bo moje mieszkanie zawalone jest obrazami, a więc była to przestrzeń jej bliska. Uwiecznił nas mój przyjaciel malarz Łukasz Huculak, na płótnie ja i Gryzia w dziwnym, chemicznym obłoku, pyle czy wybuchu... Pokażę ten obraz w Sopocie. Psy towarzyszyły mi w całym moim życiu i to im dedykuję tę wystawę.

Wystawa czynna:
15.10.2021-16.01.2022

Gala „France Football” fiaskiem organizacyjnym? Komentarz

Wideo

Materiał oryginalny: "Jestem za tym, by psy mogły chodzić do galerii", czyli o nowej wystawie w Sopocie - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie