Samotność, samotność i znów samotność. V Sopockie Konsekwencje Teatralne

Gabriela Pewińska
Gabriela Pewińska
Spektakl "Przyszedł mężczyzna do kobiety"
Spektakl "Przyszedł mężczyzna do kobiety" mat. prasowe
Rozmowa z Adamem Nalepą, reżyserem, dyrektorem Teatru BOTO w Sopocie, gdzie w tę sobotę rozpoczynają się V Sopockie Konsekwencje Teatralne, ogólnopolski przegląd małych form scenicznych.

W jakiej formie jest dziś mała forma teatralna?

To na pewno forma zredukowana przez pandemię. Okaleczona. Wiele spektakli, które zgłoszono do tegorocznych Sopockich Konsekwencji Teatralnych to przedstawienia pełne smutku. Samotność, samotność, samotność... Samobójstwo... I znów samotność... Większość tych projektów powstawało online, gdy wszyscy byliśmy zamknięci w domach, odizolowani od teatru, od ludzi, od życia, gdy ukrywaliśmy się przed wirusem. Aktorzy nie mogli spotykać się na próbach, z widowni zionęło pustką. Dlatego kilka ze zgłoszonych nam spektakli dopiero w tym roku, na scenie naszego teatru będzie miało swoją premierę z widzami. Zakładając, że nic się nie zmieni w obliczu czwartej fali koronawirusa, która rozwija się z dnia na dzień. W minionym roku Sopockie Konsekwencje Teatralne zmuszeni byliśmy zaprezentować w sieci. A to nie jest przecież coś, co lubimy w teatrze. Teatr to zaprzeczenie izolacji. To spotkanie z człowiekiem. Bliskość.

Tak mały teatr jakim jest BOTO sprzyja spotkaniu.

Nasza widownia to tylko 53 miejsca. Nietrudno o bliskość, intymność spotkania. Spektakle, które tu pokazujemy to z reguły produkcje małoobsadowe. Pięciu, sześciu aktorów to już za dużo jak na taką scenę. Na nasz festiwal małej formy teatralnej zgłasza się co roku wielu chętnych, tak sceny zawodowe jak i amatorskie. Rok temu mieliśmy tylko 25 zgłoszeń, w tym roku jest ich, na szczęście, więcej. Wielu z nas, po tym, co przeszliśmy w czasie lockdownu zastanawia się, po co robić teatr, jeśli nie ma widza? Bardzo przeżyliśmy te puste widownie.

Pandemia sprawiła, że wielu aktorów zdecydowało się na monodram, formę, nad którą można było pracować w izolacji, w pojedynkę.

Ale i monodram potrzebuje spojrzenia z zewnątrz, potrzebuje reżysera, który aktora poprowadzi, umożliwi mu „wyłączenie” autokontroli. A przede wszystkim potrzebuje widza.

Tegoroczne Konsekwencje Teatralne to 9 przedstawień, które obejrzymy w weekendy najbliższych dwóch miesięcy.

Z wielu zgłoszeń wybraliśmy te najlepsze. Pokaże się u nas na przykład Teatr im. Osterwy z Gorzowa Wielkopolskiego, który reprezentuje Błażej Peszek, aktor krakowskiego Teatru Starego. Jego spektakl „Karol. Nowy ład świata” to historia o tym, jak łatwo stajemy się ofiarami własnej frustracji, agresji i braku tolerancji. Będzie niebezpiecznie jak w „Funny Games” Hanekego, będzie kontrowersyjnie, bo to o współczesnej Polsce, i będzie śmiesznie, bo to w końcu humor Mrożka . Z monodramem „Iwan Karamazow zwraca bilet” przyjedzie Teatr Rondo ze Słupska. To rozmowa z Bogiem, przepełniona niezgodą na sposób, w jaki urządził świat, budując go na odwiecznym paradygmacie dobra i zła. To jednak przede wszystkim dowód, że egzystencjalne dylematy Dostojewskiego nie straciły na aktualności w XXI wieku, a my wciąż możemy przejrzeć się w jego prozie jak w zwierciadle - nie krzywym, lecz krystalicznie, bezlitośnie czystym… Zobaczymy zwariowany duet performerów „Jemioła & Szwed”, niezwykły cyrkowo - muzyczno - improwizatorsko - kabaretowy show, nieokrzesany, tryskający humorem, pełen radosnej spontaniczności, niesamowitej energii, świetnej muzyki na żywo i interakcji z publicznością. Ciekawie zapowiada się też „Ballyturk”, polska premiera przedostatniej sztuki Endy Walsha, nawiązująca do beckettowskiego „Czekając na Godota” w tłumaczeniu reżysera i aktora Przemysława Wasilkowskiego, zwycięzcy pierwszych Sopockich Konsekwencji Teatralnych. Pokażemy też spektakl „Stan nietrwały” w reżyserii nieodżałowanego Giovanniego Castellanosa. To debiut teatralny kolektywu Babushka, założonego przez absolwentki Olsztyńskiego Studium Aktorskiego, który powstał na podstawie 24 wywiadów środowiskowych na temat samotności i metod jej zapobiegania. Poza tym gościmy performance o Susan Sontag „Dwie lub trzy rzeczy, które o niej wiem” (Fundacja Rezonanse Kultury, Lublin), „Zjazd” Łukasza Chrzuszcza na 6 aktorów - sobowtórów (Studio Aktorskie STA, Poznań), monodram Edyty Łukaszewskiej „Prze -życie”, czy historię rodzącej się namiętności w przypadku starzejącej się pary w „Przyszedł mężczyzna do kobiety” (Teatr Scena Poczekalnia, Łódź). Razem 9 różnych prezentacji, oczekujemy więc ciekawych dyskusji po każdym spektaklu.

W jury jak zawsze zasiądzie publiczność. To jurorzy bardziej wymagający niż na przykład krytycy teatralni?

Na pewno, bo to w końcu dla widzów (a niekoniecznie dla recenzentów czy teatrologów) robimy teatr. Pandemia jeszcze bardziej nas umocniła w przekonaniu, że bez widza nie ma teatru. Tak więc nasi jurorzy to pięciu widzów, od studenta po seniora, ludzie których spotykamy w trójmiejskich teatrach, którzy kochają teatr, są bezpośredni w swoich ocenach, bo dużo widzieli i którzy nie mają imperatywu, by każdy spektakl rozkładać na czynniki pierwsze i doszukiwać się niedociągnięć. W ich decyzje nigdy nie ingerujemy. Pamiętam obrady jury pierwszych konsekwencji teatralnych, trwały ...dwa dni. Gorące dyskusje skończyły się krótko przed świętami, chciałem już zamawiać pierogi, bo byłem przekonany, że jurorzy spędzą wigilię w naszym teatrze... Zależy nam, by spektakle, które pokażemy nie były produkcją stricte amatorską, rodem ze sportowej auli szkolnej, choć - bywa - amatorzy czasem nas zaskakują, na przykład dobrym aktorstwem czy świeżością spojrzenia. Myślę, że Konsekwencje są też formą edukacji teatralnej, tu można rozmawiać o teatrze, dyskutować, pytać. Nie boimy się pokazać dwóch tych samych sztuk w ramach jednego festiwalu. Dzięki temu można zobaczyć, jak skrajnie różne potrafią być spojrzenia na dzieło, jak inne interpretacje. Studiowałem w Zagłębiu Ruhry w Niemczech, gdzie na przestrzeni 50 km było z 20 teatrów. Jednego dnia można było zobaczyć „Końcówkę” Becketta w Düsseldorfie, a następnego - „Końcówkę” w Dortmundzie. Bardzo dużo się wtedy nauczyłem o teatrze. Ani w Trójmieście, ani w Polsce czegoś takiego nie możemy jeszcze doświadczyć. Szkoda.

Konsekwencje. To bardzo ważne słowo dla teatru, bo teatru bez konsekwencji nie ma.

Nazwę, pięć lat temu, wymyśliła współtwórczyni BOTO, Sylwia Góra. Po bogatym lecie na naszej scenie i artystycznym posezonowym przemęczeniu szukaliśmy pomysłu na jesień, pomysłu, który trochę by nas odciążył. I konsekwentnie nasz pomysł przeglądu teatru małych form realizujemy.

Jakieś odkrycia w ciągu tych pięciu lat? Inspiracje?

Właściwie każde z zaproszonych przedstawień to odkrycie. Podczas selekcji oglądamy najpierw nagrania spektakli, a potem obserwujemy jak funkcjonują na scenie i jakie reakcje wywołują u naszych widzów. Czasem okazuje się, że nasi faworyci nie zdali egzaminu, a inni nagle położyli wszystkich na łopatki. Największym jednak odkryciem naszych Konsekwencji jest publiczność. Zaangażowana, otwarta na rozmowy i nie odpuszczająca sobie żadnego spektaklu. Mimo że za oknem jesień, zimno, deszcz i nie chce się wychodzić z domu...

V Sopockie Konsekwencje Teatralne - ogólnopolski przegląd małych form scenicznych, który odbędzie się pomiędzy październikiem a grudniem 2021 r. Szczegóły programu i ceny biletów: boto.art.pl

Bon na kulturę. Do wydania 400 euro!

Wideo

Materiał oryginalny: Samotność, samotność i znów samotność. V Sopockie Konsekwencje Teatralne - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie