Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Niedziele handlowe wciąż nas dzielą. Co mówią Polacy?

Sylwia Lis
Sylwia Lis
W 2024 roku będzie jeszcze sześć niedziel handlowych: 24 marca, 28 kwietnia, 30 czerwca, 25 sierpnia, 15 grudnia, 22 grudnia.
W 2024 roku będzie jeszcze sześć niedziel handlowych: 24 marca, 28 kwietnia, 30 czerwca, 25 sierpnia, 15 grudnia, 22 grudnia. Archiwum Polska Press
Polscy konsumenci są podzieleni niemal po równo w kwestii przywrócenia handlu w niedziele. Właśnie ukazały się wyniki badań na ten temat. Analitycy wskazują jednak, że Polacy już się w zasadzie pogodzili z zakazem handlu w tym dniu, bo liczba zwolenników zakazu rośnie. Co ciekawe, zakaz handlu w niedziele podoba się branży gastronomicznej.

Według najnowszego sondażu UCE RESEARCH i Grupy Offerista, za przywróceniem handlu we wszystkie niedziele opowiada się 46 procent Polaków, a 44 proc. jest temu przeciwnych. Tylko 10 proc. społeczeństwa pozostaje niezdecydowane.

- Wyniki sondażu ewidentnie pokazują, że Polacy są mocno podzieleni w kwestii zakazu handlu w niedziele. Natomiast widocznie ubywa zwolenników powrotu do sytuacji sprzed 1 marca 2018 roku, kiedy wszystkie niedziele były handlowe - komentuje Robert Biegaj, współautor badania z Grupy Offerista.

Akceptacja dla handlu w niedziele spadła w ciągu kilku miesięcy aż o 8 punktów procentowych. We wrześniu 2023 r. UCE RESEARCH przeprowadziło identyczne badanie dla jednego z największych na rynku portalu handlowego. Wówczas zwolenników niedzielnego handlu było 54 proc. W pewnym momencie opowiadało się za tym nawet lekko ponad 60 proc. Polaków.

Dlaczego akceptacja dla handlowych niedziel spada?

Według autorów badania, na samym początku konsumenci nie potrafili odnaleźć się w nowej sytuacji, a czym dłużej ona trwa, tym bardziej słabnie sprzeciw wobec niej. I to właśnie widać po wynikach badań. To oznacza, że rodacy poniekąd przyzwyczaili się już do obecnego stanu rzeczy.

Przypomnijmy, że przed wyborami 15 października 2023 roku obecna koalicja rządząca obiecywała, że przywróci stan sprzed 1 marca 2018 roku, kiedy niemal wszystkie niedziele były handlowe.

- Ale chyba póki co tymczasowo nie ma do tego woli politycznej. Być może nowy rząd też wykonał swoje badania i doszedł do wniosku, że skoro spada poparcie dla tego pomysłu, to należy jeszcze się z tym wstrzymać, bo są pilniejsze problemy do rozwiązania. Uważam też, że jak obóz rządzący nadal będzie powstrzymywał się z podjęciem decyzji, to odsetek zwolenników będzie malał. Aczkolwiek nie sądzę, aby liczba osób popierających powrót wszystkich niedziel handlowych spadła poniżej 40 procent - podkreśla Robert Biegaj.

Zdaniem związkowców

„Solidarność„ pracowników handlu jest stanowczo przeciwko niedzielom handlowym. Ich zdaniem przywrócenie handlu w niedzielę to nie tylko cios dla pracowniów, ale jest również nieopłacalne.

- Społeczeństwo w większości zaakceptowało wolne niedzielę. Z przeprowadzonych w ubiegłym roku badań zleconych przez fundację Adenauera, która wspiera pracodawców międzynarodowych, wynika, że 78 procent młodych Polaków nie chce przywrócenia handlowych niedziel. I to nie byli pracownicy handlu, to było badanie ogólne. To jest bardzo wymowne - mówi Alfred Bujara, przewodniczący Sekcji Krajowej Pracowników Handlu NSZZ „Solidarność”. - Dzisiaj pracodawcy widząc, że jest realne przywrócenie handlu w niedzielę mówią, że im się to nie opłaca, bo zrobili sobie kalkulację. I już publicznie się w mediach wypowiadali na ten temat. W tej chwili, co bardzo ważne, jedynie galerie handlowe opowiadają się za przywróceniem dnia handlu w niedzielę. Ale to nie są najemcy mikroprzedsiębiorstwa, jakieś firmy, które handlują tam. To są właściciele tych obiektów, którzy wydzierżawiają powierzchnię handlową.

Z kolei Jarosław Lewiński, przewodniczący Niezależnego Związku Zawodowego Pracowników Jeronimo Martins Polska, czyli Biedronki, mówi, że jeżeli już handlowe niedziele mają wrócić w ogóle lub częściej, to postulatem związkowców jest, aby wiele kwestii, np. wynagradzania za pracę w ten dzień, uregulować ustawowo.

- Jako związkowy bardziej wolimy, aby praca w ten dzień była dwa razy lepiej płatna niż w zwykły dzień. To sprawi, że pracownicy chcący dorobić będą się chętniej zgłaszać. Jeżeli tej sprawy nie załatwi się na poziomie ustawy to skazuje się nas na straszliwie trudne rozmowy z pracodawcami w kwestii zmian regulaminu wynagradzania. A i tak jesteśmy w lepszej sytuacji mając organizacje związkowe w wielkie sieci handlowej, gdzie możemy o to walczyć. Bo pracownicy mniejszych sklepów takiej możliwości mieć nie będą.

Co mówią handlowcy?

Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji zakazowi handlu w niedziele nie mówi stanowczo nie. Ale pod pewnymi warunkami.

- Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji, reprezentująca międzynarodowe sieci handlowe, postuluje, aby prawo było równe dla wszystkich podmiotów na rynku. Żeby firmy mogły działać na zasadach uczciwej konkurencji, zaś pracownicy nie byli dyskryminowani - stwierdza Renata Juszkiewicz, prezes zarządu POHiD.

- Biznes potrzebuje stabilności i przewidywalności prawa. Przywrócenie handlu w niedziele wymaga analizy rynku. Na pewno trzeba wziąć pod uwagę czynniki takie jak: interes konsumentów i pracowników, zmiana nawyków zakupowych konsumentów, sytuacja na rynku pracy, dynamiczne zmiany w otoczeniu gospodarczym i geopolitycznym, inflacja, wysokie koszty prowadzenia działalności, spowolnienie konsumpcji. Stanowisko branży uzależniamy od konkretnych zapisów w projekcie ustawy i wyrażamy gotowość do udziału w konsultacjach.

A co na to pracownicy handlu?

- Nie miałabym nic przeciwko pracy w niedziele, powiedzmy dwa razy w miesiącu, za dobre wynagrodzenie - mówi pani Beata, pracownica sieciówki z obuwiem w Trójmieście. - Tyle tylko, że w to nie wierzę. W większości firm na pracownikach się oszczędza, jest ogromna rotacja. Poza tym młodzi ludzie, którzy pojawiają się w naszej firmie o pracy w niedziele nawet nie chcą słyszeć, skoro kłopotem są dla nich pracujące soboty.

Mimo że w niedziele zamknięte są sklepy, w galeriach handlowych otwarte są kina, siłownie czy też punkty gastronomiczne. Tyle tylko, że większość klientów niedzielne obiady łączyła z zakupami. Gdy ich nie ma, w punktach gastronomicznych tłumów konsumentów też nie ma.

- W sobotę mamy komplet, w niedzielę jest wyraźny spadek, nawet o 70 procent - mówi pan Arek z kebabowni w Gdańsku. - Dlatego otwieramy się późno, o 12, a zamykamy o 17.

Z kolei zdaniem Pawła Włocha, który w Szczecinku prowadzi m.in. restauracje Strefa Smaku i Zamek w Szczecinku, zakaz handlu w niedzielę ma niewielki wpływ na większą liczbę klientów w jego lokalach.

- Szczególnie jeżeli chodzi o restauracje takie jak nasze, do których ludzie przyjdą niezależnie od tego czy pracują czy też nie - mówi.

- Choć może w wypadków fast food wolna niedziela lub święto zwiększa ruch minimalnie, góra o 10 procent. Po prostu jak ktoś zapomni zrobić zakupy na niedzielny obiad to zamówi kebab lub pizzę do domu. Bo sam zakaz handlu w niedzielę moim zdaniem nie miał za cel dać czasu rodzinom na wspólne zajęcia, a miał aspekt religijny.

Andrzej Żmuda - Trzebiatowski, właściciel sieci lodziarni w Mielnie, mówi: - Powrót niedziel handlowych dla mnie, a sądzę, że mogę się też wypowiedzieć w imieniu większości przedsiębiorców działających nad morzem, nie będzie dobrym rozwiązaniem. Dzięki tym wolnym niedzielom w weekendy nad morzem, w Mielnie, jest gwarno, zamiast siedzieć w sklepie ludzie spacerują, kupują lody, gofry, a do kurortu po prostu wraca życie. Proszę pamiętać, że my tak naprawdę mamy tylko dwa miesiące wakacji. A później zostają już właśnie tylko weekendy.

Podobnie mówi pani Krystyna Owczarek, współwłaścicielka domków letniskowych w okolicach Sarbinowa.

- Jeśli już, to powinien być nawet wprowadzony szerszy zakaz pracy w niedzielę. Bo właściwie dlaczego tylko sprzedawcy mają ustawowo wolne? Żadna firma nie powinna tego dnia pracować - uważa.

Współpraca: Wojciech Frelichowski, Mariusz Leśniewski, Jakub Roszkowski, Rajmund Wełnic

od 12 lat
Wideo

Protest w obronie Parku Śląskiego i drzew w Chorzowie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Niedziele handlowe wciąż nas dzielą. Co mówią Polacy? - Głos Pomorza

Wróć na sopot.naszemiasto.pl Nasze Miasto