Monika Najda: W sporcie często wygrywa silniejszy psychicznie. Mistrzowie mają wysoką samoświadomość, ale też determinację [ROZMOWA]

Rafał Rusiecki
Rafał Rusiecki
Monika Najda to trenerka mentalna z Gdyni, która współpracuje ze sportowcami z całego Trójmiasta archiwum prywatne
- Bardzo zachęcam siatkarzy, koszykarzy, czy też rugbistów, by podchodzili do każdego meczu jak, do ostatniego, bo nie wiadomo, kiedy będzie kolejna przerwa w rozgrywkach lub nawet koniec sezonu - mówi Monika Najda, trenerka mentalna, która współpracuje z siatkarzami Trefla Gdańsk, koszykarzami Trefla Sopot, czy rugbistami Ogniwa Sopot.

Jakie ma pani doświadczenia z pracą ze sportowcami? Czy przedstawiciele pewnych dyscyplin się wyróżniają, jeśli chodzi o sferę mentalną?
Mam do czynienia z różnymi dyscyplinami, zarówno sportami indywidualnymi jak i drużynowymi. Trening mentalny to dyscyplina, która wymaga odwagi, systematyczności i cierpliwości. Na siłowni trenujemy mięśnie, a w tym treningu skupiamy się na ćwiczeniach umysłowych, które pomagają sportowcom osiągnąć ich maksimum, ale również uczą nowych nawyków prowadzących do sukcesu. Musimy wiedzieć, że ciało i umysł są nierozerwalnie złączone, a ich wpływ na siebie przeogromny. Nie wolno nam więc ich traktować oddzielnie. Najlepsze fizyczne przygotowanie na niewiele się zda bez właściwej postawy mentalnej. Nasze działania są wynikiem myśli i wyobrażeń. Nie bez kozery mówi się, że sukces zaczyna się w głowie. O chęci podejścia do tej formy rozwoju mówi dojrzałość emocjonalna sportowca. Warto też wspomnieć, że topowi zawodnicy, często mistrzowie w swoich dziedzinach, najlepsi na świecie, korzystają z narzędzi treningu mentalnego w swoich przygotowaniach. Dlatego też zawodnicy, którzy chcą osiągać więcej, mający wysoką samoświadomość, ale też determinację, mają większe chęci, aby popracować nad swoimi umiejętnościami umysłowymi, by szybciej osiągnąć cele, które sobie założyli. Czasami jest też tak, że młodzi sportowcy nie mają odwagi, aby przyjść do trenera mentalnego i wtedy wkraczają ich rodzice. Ułatwiają oni takie spotkanie. To pomaga sprostać presji i obciążeniom zdobywania kolejnych kroków rozwojowych w karierze młodego sportowca, aby mogło dziecko sobie z tym poradzić.

Sport zawodowy to presja. Jak sobie z nią radzą obecni sportowcy?
Kiedy mówimy o zawodowcach, presja była, jest i będzie. I nie mówimy tu tylko o presji zewnętrznej, kiedy są oczekiwania ze strony klubu, kibiców, bądź też mediów, ale nade wszystko presja, która pojawia się w głowie sportowca. Różnice w profesjonalnym sporcie pomiędzy zwycięską drużyną, a drugim miejscem, są nikłe. Często wygrywa silniejszy psychicznie. To, co pomaga sportowcom neutralizować presję jest wysokie poczucie własnej wartości, a co za tym idzie, pewność siebie. Niestety, opinia publiczna często wpływa na nasze postrzeganie siebie. To hamuje przed uwolnieniem potencjału, który jest w każdym z nas. Głód po pandemii doprowadził do sytuacji, gdzie sportowcy wyjątkowo chcieli wrócić do rywalizacji na stadionach i w halach. Radość wykonywania zawodu była tym większa, że dużo więcej trenowali w odosobnieniu. Dzisiaj wyciskają z siebie największe pokłady motywacji. Wywierają na sobie presję, ale pozytywną,wierzą, że mogą i dlatego też pracują nad sobą w różnych obszarach rozwojowych.

Internet i media społecznościowe bardzo szybko, często negatywnie oceniają sportowców. To ich największe przekleństwo?
Te strefy możemy podzielić na pozytywną i negatywną. Rozpoznawalni sportowcy z kontami na mediach społecznościowych mają rzesze fanów. Rzadko się zdarza, że pojawiają się tam negatywne komentarze. W sytuacji, gdzie oceniany jest mecz i nie zawsze są pozytywne jego wydźwięki, w tych sytuacjach zawodnicy borykają się z komentarzami, które zostają w głowie. Pomimo wiedzy, kto pisze takie komentarze i tak nie jesteśmy w stanie ich zupełnie wykreślić z mapy myśli. Dlatego też przeglądając internetowe wiadomości nie zagłębiajmy się w te opinie. Jeśli coś nie wyszło i mecz nie poszedł w kierunku, który chcieliśmy, lepiej sięgajmy po wiedzę specjalistyczną – trenera, drugiego trenera lub najbliższego otoczenia. Jako ludzie nie lubimy oceniania i też nie zawsze jesteśmy do niego przygotowani. Nawet, jeśli jest 50 komentarzy i wśród nich jeden negatywny, to bardziej zwracamy uwagę na ten negatywny. Waga tego jest kuriozalna, a jednak nasz sposób myślenia i szukania dziury w całym powodują, że skupiamy się na tym negatywnym. Jeśli jesteśmy w trakcie zawodów, bądź też częstych meczów, po prostu lepiej tych komentarzy w ogóle nie czytać.

W sytuacji, gdzie oceniany jest mecz i nie zawsze są pozytywne jego wydźwięki, w tych sytuacjach zawodnicy borykają się z komentarzami, które zostają w głowie. Jako ludzie nie lubimy oceniania i też nie zawsze jesteśmy do niego przygotowani. Nawet, jeśli jest 50 komentarzy i wśród nich jeden negatywny, to bardziej zwracamy uwagę na ten negatywny.

Ma Pani za sobą kilka sezonów współpracy z siatkarzami Trefla Gdańsk. Jak oni radzą sobie w trakcie pandemii?
Czas na początku roku był wyjątkowy i trudny dla każdego z nas, ale już z tym się pogodziliśmy. To przeszłość. Musieliśmy zaakceptować daną sytuację. Siatkarzy spotkała dosyć długa przerwa w przygotowaniach do sezonu, związana też z zakażeniami koronawirusem. Po całej sytuacji zespół jest mocniejszy, czuje się wyjątkową energię i chęć do działania. Ciężko pracują i starają się realizować założone cele sportowe. Patrząc na sportowców bierzemy pod uwagę różne scenariusze w dzisiejszym, niepewnym czasie. Dlatego, bardzo zachęcam siatkarzy, koszykarzy, czy też rugbistów, by podchodzili do każdego meczu jak, do ostatniego, bo nie wiadomo, kiedy będzie kolejna przerwa w rozgrywkach lub nawet koniec sezonu. Ten rok i ten sezon jest bardzo niezwykły, a przewagę zawodnicy mogą budować na wysokich umiejętnościach akceptacji zmiany i zarządzania kryzysowego. Oglądając mecze siatkarzy, otwarcie można stwierdzić, że psychicznie są bardzo silni, a w zespole jest niezwykła energia.

Jakie były początki współpracy z Treflem?
Nie pracuję z całym zespołem, ale z jednostkami. Jestem dla tych, którzy chcą i są gotowi na takie wsparcia. Zaczynałam od pracy z trenerem Andreą Anastasim i „gwiazdami treningów”, które nie potrafiły do końca pokazać wszystkich swoich umiejętności i talentu w trakcie meczów. Pracowaliśmy głównie nad koncentracją, pewnością siebie i uczyliśmy się nowych umiejętności mentalnych, by szybciej i łatwiej sięgać po najwyższe. Z treningu na trening, z meczu na mecz widzieliśmy razem z trenerem postępy i to najbardziej cieszyło. Doszywaliśmy skrzydła tym, którym zostały obcięte w czasie pracy siatkarskiej. A dziś widzimy wyjątkowe efekty tej pracy.

Polacy najaktywniejsi w Europie

Wideo

Materiał oryginalny: Monika Najda: W sporcie często wygrywa silniejszy psychicznie. Mistrzowie mają wysoką samoświadomość, ale też determinację [ROZMOWA] - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie