Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Dekorujemy - od romantycznych pikników na plaży po zapierające dech w piersiach aranżacje wnętrz

Redakcja
Dekorujemy - od romantycznych pikników na plaży po zapierające dech w piersiach aranżacje wnętrz
Dekorujemy - od romantycznych pikników na plaży po zapierające dech w piersiach aranżacje wnętrz Studio Chabazie
O tym, jak nawet najmniejszy detal wśród dekoracji może zmienić skromne spotkanie w niezapomniany wieczór, opowiedziała nam Justyna Kasolik ze studia Chabazie.

Skąd pomysł na organizację przyjęć i pikników na plaży?

- Ten pomysł zrodził się w mojej głowie naprawdę dawno temu. To był rok 2012, kiedy razem z przyjaciółkami postanowiłyśmy spędzić majówkę, zwiedzając piękne regiony południowych Niemiec. To była cudna wiosna i odpoczywając na bulwarach Renu po całodziennym zwiedzaniu, zostałyśmy świadkami niesamowitego zdarzenia. Zobaczyłyśmy dwóch młodych chłopaków z ogromną ilością rzeczy upchaną w foliowych reklamówkach. Wyglądali na tyle dziwnie, że od razu przykuli nasz wzrok. Zatrzymali się na środku trawnika niedaleko nas, obejrzeli się we wszystkie strony i… zaczęli działać. Wyciągnęli duży, brzydki, brązowy koc w kratę. Na nim postawili plastikową tacę, kilka talerzy, przekąski i kieliszki. Na koniec dołożyli do tego kwiaty – o dziwo, bardzo ładne. Kilka minut później inny młody chłopak przyprowadził na ten piknik wybrankę swego serca z zasłoniętymi oczami. Moje koleżanki były zachwycone całą sytuacją – komentowały „co za gest, jaki romantyk!”, „ale pomyślał! Szczęściara z niej!”, „też bym tak chciała.” Tylko ja siedziałam cichutko i zastanawiałam się cały czas – dlaczego ten wstrętny koc? Czy naprawdę w całym akademiku nie było nic lepszego? I do tego taca z brązowego plastiku. Szklanka z uchem i paluszki. Przecież to można było zrobić lepiej! Właśnie tak zrodziła się wizja pięknych przyjęć w plenerze – pikników pełnych uroczych dodatków i pysznych przekąsek. Z chorągiewkami, świecami i pięknymi poduszkami. Zrobione tak, aby czarować. Opowiadałam o nich dziewczynom przez pół podróży do domu.

Od razu po powrocie wzięłaś się za rozkręcanie biznesu?

- Nie, wróciłam do codzienności. Studia, sesja, dom, imprezy – normalne życie. O pomyśle nie zapomniałam, wracał do mnie czasem, w szczególności kilka lat temu, gdy natrafiłam na zdjęcia takich realizacji za oceanem. Opowiadałam o nim znajomym i rodzinie – ale nikt niespecjalnie rozumiał o co mi chodzi. Dopiero kolejne zmiany w moim życiu doprowadziły do rzucenia pracy na etacie i przeprowadzki spod Beskidów do Trójmiasta. Wiedziałam, że jak nie teraz, to nigdy. I tak, od trzech lat, w okresie letnim, organizuję i dekoruję przyjęcia plenerowe – pikniki na plaży, w parkach i przydomowych ogrodach. To głównie wieczory panieńskie, imprezy firmowe oraz przyjęcia z okazji babyshower. W okresie zimowym oraz w brzydkie dni lata zdarzało mi się przenosić wystrój boho do mieszkań, wynajmowanych przestrzeni, a nawet do… biur! Takie wydarzenie miało miejsce nawet w Olivia Center i wyszło naprawdę nieźle!

Twoja działalność dziś jest bardzo szeroka. Prowadzicie warsztaty, organizujecie pikniki i eventy.

- W 2020 roku zaczęłam organizować przyjęcia plenerowe na plaży. Wtedy była to zupełna nowość w Trójmieście. Początkowo były to głównie randki, rocznice ślubu i zaręczyny. Z biegiem czasu poszerzałam wyposażenie o dodatkowe elementy, ponieważ monotonia mnie nuży. Moja głowa jest pełna pomysłów. Staram się tworzyć oryginalne aranżacje, które wpisują się w zastany krajobraz. W tym roku zorganizowałam sporo wydarzeń na kilkadziesiąt osób z okazji wieczorów panieńskich, baby shower oraz imprez firmowych. To zupełnie nowy sposób integracji, który przez swoją odmienność, mam nadzieję, zostaje w pamięci uczestników na dłużej. Cały czas staram się wsłuchiwać w potrzeby, tworzyć nowe aranżacje, zaskakiwać i poszerzać asortyment. Plaża nie jest łatwym miejscem do organizowania przyjęć – ale radość, jaką daje mi gotowy piknik oraz zachwyt klientów, dodaje siły do działania.

Z których realizacji jesteś najbardziej dumna?

- W tym roku jestem najbardziej zadowolona, w szczególności, z dwóch eventów. Pierwszym z nich był ślub na przepięknej plaży w Lubiatowie, która jest nieco odizolowana od cywilizacji. Nie da się na przykład zaparkować auta bliżej niż 2 km od niej. W związku z tym panuje tam bardzo spokojny i odosobniony klimat, który do organizacji takiego intymnego wydarzenia był wymarzony. Nie sprzyjało to natomiast sprawnemu transportowi wszystkich rzeczy na plażę na ceremonię ślubną oraz przyjęcie, ale udało się to jakoś zorganizować lokalnymi meleksami i wszystko wyszło fantastycznie. Drugą imprezą, z której jestem bardzo dumna, była największa impreza firmowa sezonu - dla aż 50 osób. Odbyła się na plaży w Gdańsku, a jej główną atrakcją był minikoncert. To było naprawdę spore wyzwanie logistyczne i dekoratorskie. Ale wtedy właśnie stwierdziłam, że nie ma już rzeczy niemożliwych!

Czy, według twojego doświadczenia, estetyka przestrzeni, w której się znajdujemy, staje się dla Polaków coraz ważniejsza?

- Zdecydowanie tak. Myślę, że istotną kwestią jest to, że nigdy wcześniej dostęp do informacji i inspiracji nie był tak łatwy. Zaczęło się od gazet i programów telewizyjnych dotyczących projektowania wnętrz i remontów. Aktualnie przejęły to social media i YouTube, gdzie możemy obserwować konta architektów i projektantów, nowo powstałych restauracji i kawiarni. Podglądać, jak wyglądają wnętrza luksusowych hoteli i sielskich domków. Również na profilach niezwiązanych z branżą nikt nie pokazuje się w zaniedbanych miejscach, więc nasza podświadomość dostaje cały czas bodźce w tym zakresie. No, ale najważniejsze w tym wszystkim jest chyba jednak to, że jako społeczeństwo niewątpliwie się wzbogaciliśmy przez ostanie 30 lat i coraz więcej osób stać na to, żeby wynająć specjalistów do urządzenia swojego domu. Do czego serdecznie zachęcam, bo w ogólnym rozrachunku często pozwala to oszczędzić czas, pieniądze i uniknąć funkcjonalnych wpadek, które potem irytują przez lata.

Jakimi zasadami należy kierować się, dobierając dekoracje do swojego mieszkania, aby nie „przedobrzyć”?

- Najważniejszą zasadą jest spójność całości. Musimy zacząć od makroskali. Określić charakter i kolory elementów dominujących – mam tu na myśli kolor podłogi, ceramiki łazienkowej, okien czy mebli w zabudowie. Jeżeli nie jest to remont kapitalny, a tylko odświeżenie, warto zastanowić się, co nam się wciąż podoba, a co się znudziło. Następnie co chcielibyśmy diametralnie zmienić, a co potrzebuje tylko drobnego przearanżowania. Oczywiście nie chodzi o to, aby w każdym pomieszczeniu znajdowały się dodatki w tym samym kolorze – ustalamy sobie paletę barw, tony. Określmy charakter całego mieszkania. Inne dekoracje będą pasować do małej studenckiej kawalerki, a inne do dużego, otwartego domu starszego małżeństwa. Dam jeszcze jedną wskazówkę, która moim zdaniem zawsze się sprawdza. Chodzi o obrazy i plakaty od ulubionych twórców. Sztuka, która nam się podoba, do której mamy sentyment. I nie decydujmy się tylko na małe dzieła – nawet w niewielkim mieszkaniu duży obraz nada charakter całej przestrzeni. Kolorystyka, temat, technika – mogą złagodzić wnętrze bądź dodać pikanterii. Małe dzieła grupujmy – nie bójmy się łączyć malarstwa ze szkicami. W zależności od efektu, który planujemy uzyskać, możemy zdecydować się na jednorodne oprawy lub zupełnie różne, ale w tym samym kolorze. Mogą tworzyć tematyczną galerię lub kompozycje zupełnie odmiennych tematów. Łączmy piękne zdobne ramy z prostymi formami. Tak naprawdę trudno tutaj coś zepsuć. Natomiast najgorsze, co możemy zrobić, to zacząć losowo kupować elementy, które nam się podobają. To nigdy nie kończy się dobrze…

Jak często warto zmieniać aranżacje w swoim wnętrzu, aby wystrój nam się nie nudził?

Sezonowo, czyli na każdą porę roku. I nie mówię tu o jakichś poważnych pracach typu malowanie tudzież zakupie całego wózka nowych poszewek, koców i dywanów z Ikei. Urządzajmy nasze mieszkanie z rozwagą, żonglujmy tym, co mamy, a zmieniajmy głównie dodatki. Mieszkanie, które jest dobrze zaprojektowane funkcjonalnie, wyposażone w drewniane podłogi, meble (nawet z odzysku), tkaniny dobre jakościowo i spójne kolorystycznie z resztą, możemy szybko i łatwo istotnie zmienić. Czasem wystarczy przesunąć kanapę w inne miejsce, przestawić kącik kwiatowy oraz dołożyć jakiś sezonowy dodatek, by poczuć się jak w nowym pokoju. Na przykład na zimę, która już za pasem, warto zadbać, aby nasze mieszkanie było przytulne. Powiesić ciężkie zasłony, wyciągnąć miękkie koce i poduszki, zapalić pachnące świece i obowiązkowo zgasić górne oświetlenie! To ono psuje cały klimat i magię. Korzystaj z oświetlenia bocznego - lampek, kinkietów. Nadadzą przytulny charakter pomieszczeniu. Włóż gałązkę jodły do wazonu z wodą. To najprostsze rzeczy, które pasują we wszystkich stylach – czy mieszkasz w eleganckim mieszkaniu, czy przytulnym rustykalnym domku. Dopasowujemy rodzaj tkaniny, formę wazonu i jego materiał do tego, w jakim stylu czujemy się dobrze. Szkło, ceramika, a może metal? Dobrze jest mieć klasyczne elementy, które możemy zmieniać w zależności od potrzeb.

Czego wystrzegać się, dekorując swój dom lub mieszkanie na święta Bożego Narodzenia?

- Osobiście jestem śmiertelnym wrogiem atmosfery przepychu wywołanej tanimi ozdobami, sztucznymi imitacjami oraz plastikowymi rzeczami udającymi coś, z czym nie mają nic wspólnego np. złote świeczniki z plastiku. Sklepy są nimi zalane, z roku na rok, bardziej. Dekoracje, które są zupełnie jednorazowe i prawdopodobnie, nie przetrwają do Nowego Roku. Pamiętajmy w szale zakupów, że dobrze by było w styczniu nasze ozdoby schować, spakować do pudełek w celu użycia więcej niż raz. Świat będzie nam za to wdzięczny. Nie dotyczy to oczywiście rzeczy organicznych, które po świętach możemy wyrzucić bez wyrzutów sumienia. Dlatego gorąco zachęcam, żeby stawiać na naturalne wieńce, żywe drzewka oraz ozdoby z prawdziwych roślin. Są piękne, pachnące i ekologiczne.

Jakie są proste i tanie metody na szybkie odświeżenie swojego mieszkania bez remontów?

- Wydaje mi się, że największe efekty można uzyskać na skutek zmiany oświetlenia. Dzięki przearanżowaniu punktów świetlnych i użyciu żarówek o innej temperaturze możemy wprowadzić zupełnie inny nastrój do pomieszczeń. Wystarczy iść do pierwszej lepszej galerii handlowej, w której panuje już przedświąteczna atmosfera. Niby to samo miejsce, ale jednak jakieś takie bardziej przyjemne i przyjazne. Wszystko za sprawą dekoracji świetlnych, delikatnie migających światełek, imitacji świec i lampionów. Czujemy się dobrze i błogo w takim oświetleniu. Zimne światło poprawia skupienie i szybkość działania, dlatego dominuje w biurach i zakładach produkcyjnych. Drugi najlepszy sposób moim zdaniem to kwiaty! Sezonowe, cięte, zebrane na spacerze, kupione u starszej pani na targu. Każda opcja jest dobra. Wystarczy wazon, szklanka, a nawet słoik. Mały bukiet postawiony na stole, a mieszkanie od razu nabiera odświętnego anturażu.

Czytaj MM Trendy Trójmiasto w serwisie dziennikbaltycki.pl!

Jesteśmy na Google News. Dołącz do nas i śledź "Dziennik Bałtycki" codziennie. Obserwuj dziennikbaltycki.pl!

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Danuta Stenka jest za stara do roli?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiał oryginalny: Dekorujemy - od romantycznych pikników na plaży po zapierające dech w piersiach aranżacje wnętrz - Dziennik Bałtycki

Wróć na sopot.naszemiasto.pl Nasze Miasto