Co z sanatorium solankowym w Sopocie? "Finansowanie lecznictwa uzdrowiskowego nie jest w Polsce idealne"

Stanisław Balicki
Stanisław Balicki
Przemyslaw Swiderski
Miejskie plany budowy obiektu sanatoryjnego z prawdziwego zdarzenia przewijały się w dyskusji o lecznictwie uzdrowiskowym po pandemii COVID-19 podczas Europejskiego Kongresu Finansowego w Sopocie. Praktycy i eksperci nie mają wątpliwości, że nie będzie to łatwe. Rehabilitacja ludzi, którzy przeszli zakażenie wirusem to jednak szansa dla uzdrowisk, a Sopot ma odpowiedni zasób – złoża solankowe – które dotąd nie były w pełni wykorzystane.

Sopot szuka partnerów do budowy sanatorium i infrastruktury uzdrowiskowej, gdzie wykorzystywane będą wody solankowe. Przedsięwzięcie miałoby być zlokalizowane w bezpośrednim sąsiedztwie ujęcia solanki, Zdroju Św. Wojciecha przy ul. Bitwy pod Płowcami w strefie uzdrowiskowej. Po dyskusji „Turystyka pocovidowa – rehabilitacja i dodatkowe źródła finansowania”, podczas odbywającego się w mieście Europejskiego Kongresu Finansowego, której partnerem był Sopot, wiemy więcej o przedsięwzięciu i trudnościach w jego realizacji.

Będzie sanatorium solankowe w Sopocie?

Dyskutanci: Magdalena Czarzyńska-Jachim, wiceprezydent Sopotu, Anna Mieczkowska, prezydent Kołobrzegu, Agnieszka Nowacka, prezes Centrum Pomocy Osobom Poszkodowanym Sp. z o.o. i Paweł Skrzywanek, były prezes uzdrowiska Szczawno-Jedlina zgodnie krytykowali wady systemu finansowania leczenia uzdrowiskowego i rehabilitacyjnego trwające od 1989 roku. Podkreślano, że głównym utrudnieniem jest zasada związania finansów z poszczególnymi placówkami leczniczymi, a nie z pacjentem.

- Polski system medyczny to 800 mln zł na lecznictwo uzdrowiskowe i system rehabilitacji w ZUS-ie na poziomie 280 mln zł – mówił Paweł Skrzywanek opisując kolejną wadę, wycofanie się sektora ubezpieczeniowego z finansowania rehabilitacji, która zazwyczaj jest następstwem zdarzeń objętych ubezpieczeniem, takich jak wypadki.

Według Skrzywanka nie jest sprawiedliwe, żeby bazę dla usuwania zdrowotnych następstw wypadków finansowało państwo, a nie ubezpieczyciele. Kolejnym defektem systemowym jest to, że leczenie uzdrowiskowe nie wyprzedza rozwoju leczonej choroby.

- Profilaktyka daje nam szansę na to, że koszty leczenia nie będą rosły. Dzisiaj do uzdrowisk trafiają osoby chore. Nie ma programu profilaktyki poważnych schorzeń, zagrożeń zawodowych, które mogłyby być realizowane w uzdrowiskach – mówiła Agnieszka Nowacka.

Pandemia spowodowała kolejne problemy w finansowaniu działalności uzdrowiskowej, które opisała Anna Mieczkowska, prezydent Kołobrzegu. Opłata uzdrowiskowa składa się z dwóch części: wnoszonej przez odwiedzających kurort i dofinansowania z budżetu centralnego w wysokości sumy zebranej przez uzdrowisko od odwiedzających z roku poprzedniego. Po pandemicznym roku 2020, gdy działalność uzdrowiskowa zamarła, spadek wpływów najpierw od kuracjuszy, a następnie z dofinansowania rozciąga się na 2 lata. Dla Kołobrzegu opłata uzdrowiskowa to znaczące pieniądze, ok. 11 proc. dochodów budżetowych, z których miasto finansuje inwestycje w bazę sanatoryjną. Pandemia to jednak również szansa dla uzdrowisk.

- Bez wątpienia zrodziły się nowe potrzeby, jeżeli chodzi o specjalizację działania w uzdrowiskach, czyli chociażby zadbanie o schorzenia związane z przejściem zakażenia COVID-19. To są choroby układu oddechowego, krążenia, schorzenia neurologiczne i związane ze stanem psychicznym po chorobie. To są obszary, które powinny być udziałem opieki uzdrowiskowej – przekonywała Agnieszka Nowacka.

W takiej sytuacji w Sopocie pojawił się pomysł na budowę obiektu sanatoryjnego, o którym pisaliśmy miesiąc temu.

Choć w wypowiedziach wiceprezydent Sopotu z dyskusji nie padało konkretne określenie rodzącego się pomysłu sanatorium, odnosiły się one właśnie do tego przedsięwzięcia. Obecnie miasto nie ma własnej, miejskiej bazy uzdrowiskowej, Samodzielny Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej „Uzdrowisko Sopot” dzierżawi jedynie sanatoria „Leśnik” i „Perła”.

- Myśmy postawili na rehabilitację medyczną, szeroką, wszechstronną, także włączając zdrowie psychiczne. To wszystko będziemy mogli jednak robić, gdy pieniądze będą szły za pacjentem, a nie będą przypisane do konkretnych placówek – mówiła Magdalena Czarzyńska-Jachim o planowanym przedsięwzięciu.

Również ściągalność opłaty uzdrowiskowej w Sopocie jest niewielka, na poziomie ok. 2 mln zł (+ ok. 2 mln opisanej dopłaty budżetowej), za tę nieskuteczność zresztą rządzący są krytykowani przez opozycję w radzie miasta. Trudno się Sopotowi równać z Kołobrzegiem, gdzie przed pandemią regularnie było to ok. 25 mln zł.

- Jesteśmy w trochę innej sytuacji, nie jesteśmy tak bogaci opłatą uzdrowiskową jak Kołobrzeg. Z naszego punktu widzenia dużo bardziej efektywna byłaby zmiana finansowania całego systemu rehabilitacji i profilaktyki, tak jak to się dzieje w innych krajach europejskich, że korzystamy z usług uzdrowiskowych nie, kiedy jesteśmy chorzy, a właśnie żeby nie być chorym – opisywała sytuację wiceprezydent Sopotu.

Czarzyńska-Jachim opisywała przedsięwzięcie, które mimo kłopotliwych podstaw ekonomicznych chce realizować miasto:

- Stworzenie dużego centrum rehabilitacji uzdrowiskowej, które byłoby takim kołem zamachowym i oddziaływało na całe otoczenie biznesowe w Sopocie, na branżę hotelową, gastronomię i inne usługi. To dla nas jest cel, żeby móc łączyć różne finansowania i żeby klient, pacjent, gość, turysta mógł z tego korzystać w różnych wariantach finansowych – deklarowała i podkreśliła, że chciałaby uniknąć faktycznej segregacji na kuracjuszy lepszych, korzystających z lecznictwa uzdrowiskowego komercyjnie i gorszych, których leczenie finansuje NFZ, co występuje obecnie w uzdrowiskach.

O zamiarze Sopotu wiadomo od miesiąca z ogłoszenia w internetowej platformie partnerstwa publiczno-prywatnego prowadzonej przez Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej.

- Jesteśmy na etapie zadawania sobie takiego pytania, w jakiej formule taką infrastrukturę budować. Jedną z dróg jest partnerstwo publiczno-prywatne, badamy to pytając podmioty komercyjne, jak one by to widziały. Zainteresowanie jest dosyć duże, bo wszyscy widzą potrzebę usług rehabilitacyjnych – mówiła Czarzyńska-Jachim podczas dyskusji.

Rozmawialiśmy też z wiceprezydent Sopotu na temat przedsięwzięcia sanatoryjnego dwa tygodnie temu, podczas podsumowania sezonu. Wtedy deklarowała, że model ppp jest tylko jednym z wariantów, a procedura realizowana przez ministerialny serwis, nawet gdyby nie została doprowadzona do końca, poszerzy wiedzę miasta o możliwościach stworzenia obiektu uzdrowiskowego.

- Nie jest to jeszcze etap decyzji, w jakiej formule będziemy tę bazę uzdrowiskową rozwijać. Zgodnie z prawem, jeżeli zdecydujemy się na ppp to taka analiza jest niezbędna. Jednak w ramach tego rozpoznania badamy też rynek, pytamy podmioty prowadzące uzdrowiska, jakie one mają doświadczenia i oczekiwania. Powstanie opracowanie, które pozwoli radzie miasta podjąć decyzję w jaki sposób budować i rozwijać infrastrukturę uzdrowiskową – mówiła wiceprezydent Sopotu.

Złoża wód solankowych o stężeniu 4,3 proc., które miałyby być podstawą działania sopockiego obiektu uzdrowiskowego, zostały odkryte w 1973 roku w odwiercie na głębokości 800 m. Udostępnione zostały dopiero w 1997. Przez pewien czas miasto wykorzystywało ten fakt w promocji, zachwalając nawet takie użycie solanki jak... kiszenie ogórków. Kąpiele solankowe są stosowane w Pomorskim Zakładzie Reumatologicznym im. Jadwigi Titz-Kosko (popularny zakład balneologiczny). Obok zakładu solanka dostępna jest z fontanny i w pijalni w domu zdrojowym. W pobliskim parku im. Marii i Lecha Kaczyńskich zainstalowany jest tzw. grzybek inhalacyjny. Dotąd nie powstała jednak w Sopocie placówka uzdrowiskowa koncentrująca się jedynie na wykorzystaniu leczniczych właściwości złóż.

Inhalacje mgły solankowej wspomagają leczenie chorób układu oddechowego. Ponadto kąpiele w sopockiej solance bromkowo-jodowej według badań mogą wspomagać leczenie chorób skóry i zmian zwyrodnieniowych układu kostno-stawowego. Pita pomaga w usuwaniu złogów w drogach żółciowych.

Znamy decyzję w sprawie trzeciej dawki szczepionki.

Wideo

Materiał oryginalny: Co z sanatorium solankowym w Sopocie? "Finansowanie lecznictwa uzdrowiskowego nie jest w Polsce idealne" - Dziennik Bałtycki

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie